"Jesteśmy na wczasach ..."

Walne Zebranie odbyło się, zgodnie z zapowiedzią, w dniu 12 kwietnia 2008 r. Co prawda, nie o godz. 10:00, ani nie o 10:30, lecz z ponad godzinnym opóźnieniem, ale to tylko uratowało frekwencję i pozwoliło podejmować ważne Uchwały, korzystając z trybu Zebrania Nadzwyczajnego. Dobre i to. Trzeba podkreślić, że tym razem Zebranie było przygotowane wyjątkowo starannie, z bardzo estetyczną oprawą przypominającą dorobek wydawniczy Związku oraz miłymi niespodziankami kulinarnymi. Wszak to miało być podsumowanie nie tylko upływającej kadencji obecnego Zarządu Związku, lecz także zakończenie istnienia obecnego Związku Hodowców Konia Huculskiego i rozpoczęcie funkcjonowania Polskiego Związku Hodowców Koni Huculskich. Miły nastrój wprowadzony przez ustępującego Prezesa Zarządu przypomnieniem dokonań organizacyjnych Związku, jakie rzeczywiście nastąpiły w ostatnich kilku latach, oraz wystąpieniem Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej stawiającym wniosek o udzielenie absolutorium dla Zarządu, zakłócał nieco widok niemrawej, przerzedzonej sali, przypominającej bardziej spotkanie Turnusu Pierwszego po nieprzespanej nocy. Chętnych do oceny pracy Związku było niewielu. Zabrał więc głos dyżurny niemal kontestator pracy Zarządu i Komisji Księgi Stadnej, Marian Mikołajewicz i zrzędził swoim zwyczajem o nieprzestrzeganiu standardu rasy huculskiej, podejmowaniu wielu decyzji w imieniu i bez udziału hodowców koni huculskich, ignorowaniu zdania hodowców przy ustalaniu regulaminów imprez i zawodów z udziałem koni huculskich. Omawiając wciąż od nowa temat pożądanego lub nie umaszczenia koni hculskich wzbudził wesołość grupki Oficjalnych Gości przytaczając przykład czterokrotnego zwycięzcy "Wielkiej Pardubickiej", kasztanowatego, z odmianami "Zeleznika", mający uzasadnić nieprawdziwość stwierdzenia, że maść kasztanowata jest związana ze słabszą konstytucją i dzielnością koni. Dopiero szybkie stwierdzenie mówcy, że również wie o tym, że konie huculskie nie startują w "Wielkiej Pardubickiej", a czytał także, że było wiele wybitnych koni maści kasztanowatej wśród rasy n.p arabskiej i trakeńskiej pozwoliło na uwiarygodnienie przykładu i stonowanie rozbawienia. Szkoda rozwodzić się dalej nad treścią tego wystąpienia. Zarówno Przewodniczący Komisji Księgi Stadnej, pan Marek Gibała, jak i oficjalny przedstawiciel Związku Hodowców Koni, pani Ewelina Cześnik stwierdzili bowiem, że przykłady uznawania przez Komisje Kwalifikacyjne niezgodnych ze standardem ogierów huculskich odnoszą się wyłącznie do koni uznawanych w minionych latach, gdy nie obowiązywały aktualne standardy. Czepianie się p. M. Mikołajewicza problemu przemieszczania się hodowli koni huculskich z terenów górskich w niziny również nie odnosi się do aktualnych dokonań ani Związku Hodowców, ani Komisji Księgi Stadnej. To fakt, że w chwili obecnej w woj. wielkopolskim jest niemal połowa tej liczby koni rasy huculskiej, jaka jest w woj. podkarpackim. Ale ten fakt zaistniał już wcześniej i trudno jest go komentować. Konie huculskie przerastają standardowe wymiary, to prawda. Komisje Kwalifikacyjne będą jednak pilnowały wymiarów zoometrycznych. Nic wielkiego się nie stanie, jesli zostanie uznany 30-miesięczny ogier, któremu do prawidłowego wymiaru brakuje 1 - 2 cm. Konie huculskie rosną do wieku 5 - 6 lat, więc przy II pomiarze ten defekt okaże się nieistotny. Będą rosły także konie, które podczas I pomiaru wykazały wzrost 143 - 144 cm. Hmmm ... może powstać problem. Będzie też problem z umaszczeniem srokatym. Niestety, konie o tym umaszczeniu przenoszą na swe potomstwo tendencje do występowania ... dużej liczby odmian, które są niepożądane. Przydługie wystąpienie przedstawiciela Nielepic zostało co prawda skwitowane oklaskami, lecz miało to bardziej charakter przerwy w monotonii ogólego nastroju. Nagrodzono także oklaskami wystąpienie Andrzeja Jagiełło, który był nieco zakoczony załączonym do materiałów Zebrania Kalendarzem tworzenia nowego Związku Hodowców oraz faktem, że musi się do tego odnosić. W jego opinii minął już rok od powołania Komitetu Założycielskiego, który opracował i przedłożył do zaopiniowania projekt Statutu nowego Związku zarówno Polskiemu Związkowi Hodowców Koni, jak i obecnemu Zarządowi "starego" Związku. Obecnie problemem jest wyłącznie podjęcie decyzji w sprawie sfinansowania albo na mocy Uchwały Zebrania ze środków pieniężnych Związku, albo w formie "zrzutki" kwoty ok. 1 500 zł na opłaty rejestracyjne w KRS. Nie widział podstaw do dalszych uzgodnień i konsultacji projektu Statutu, a jego opublikowanie proponował zarówno na stronie www. PZHK, jak i w Portalu Związku (www.koniehuculskie.pl). A. Jagiełło wyjaśniał, że osobiście zrozumiał wystąpienie M. Mikołajewicza bardziej jako protest przeciwko pomijaniu głosów i opinii hodowców w podejmowaniu ważnych decyzji hodowlanych i organizacyjnych, aniżeli jako ciągłe czepianie się Komisji Księgi Stadnej. Komisja bowiem nie dotrzymała żadnego z zapowiadanych wcześniej terminów przedyskutowania z organizatorami "prób dzielności" i eliminacji do championatu użytkowego i podjęła szereg decyzji, które nie zawsze są zgodne z interesem i możliwościami organizatorów tych imprez. Ogłosił również, że podobnie jak Stadnina w Nielepicach, także Rawa Mazowiecka nie będzie w roku bieżącym organizatorem oficjalnych eliminacji do Championatu. Na marginesie swego wystąpienia zaznaczył, że to w 2007 roku Komisja Księgi Stadnej uznała kilka ogierów z naruszeniem obowiązujących przepisów (Napis, Bryf, Szajbus) i to o te przykłady chodziło jego przedmówcy.

Walne Zebranie Członków podjęło Uchwały w sprawie udzielenia absolutorium ustępującemu Zarządowi oraz w sprawie wydatkowania kwoty niezbędnej do zarejestrowania nowego Związku w KRS. Nie podano co prawda, kto i w jakim składzie będzie sprawował władzę wykonawczą w czasie swoistego interregnum w Związku. Można się domyślać, że chyba będzie to 3-osobowy już fragment byłego Zarządu (swą rezygnację z prac w Zarządzie złożyła także Agnieszka Bordzoł). Nie wiadomo także tak naprawdę, do jakiego czasu ta dziwaczna forma działalności związkowej będzie trwała. Wszak "jesteśmy na wczasach". Miły nastrój podtrzymano informacją o przyznanych Złotych i Srebrnych Odznakach Związku dla kilku zasłużonych hodowców. Oddano w ręce uczestników Zebrania starannie opracowany Jubileuszowy Biuletyn "Hucuły" z Biesiadnym Śpiewnikiem.  Orkiestra zagrała skocznego "begina" ... Można więc zakończyć, życzeniem dla ... sympatycznych uczestników Turnusu Pierwszego

                                                               Pucio, Pucio ...

P.s.  Wielka szkoda, że w roku Jubileuszu Związku Hodowców Konia Huculskiego (data powołania - 1998 rok), tak niewielu hodowców pofatygowało się na to ważne Zebranie, a jeszcze mniej zechciało podzielić się i podziękowaniem za wysiłek organizacyjny i hodowlany w minionym okresie, jak również posłużyć dobrymi pomysłami na przyszłe X-lecie.