Próby dzielności Koni Rasy Huculskiej.

Kończy się w zasadzie sezon konkursów i zawodów w 2007 r. Ostatnie zawody, na których odbędzie się "próba dzielności" dla młodych koni, odbędą się w Grodźcu. W Gładyszowie będzie już tylko finał Ogólnopolskiego Championatu Koni Rasy Huculskiej, w którym mogą startować konie minimum 4-letnie i starsze. Czas zatem na podsumowanie cylku zawodów pod nazwą "próba dzielności".

2007 rok był pierwszym, w którym rozegrano obowiązkowe "próby dzielności" dla koni młodych, ubiegających się o wpis do Ksiąg Stadnych Koni Rasy Huculskiej. Regulaminy tych prób zostały podane zarówno w formie drukowanej broszury, jak i wiadomości na oficjalnej stronie www.pzhk.pl lecz co dziwne, autorzy regulaminów tam wymienieni ... nie przyznają się do autorstwa. Wieloletnie próby sprecyzowania regulaminów zaróno prób dzielności, jak i Championatu użytkowego dla koni rasy huculskiej, zakończyły się opracowaniem ich i podaniem do publicznej wiadomości przez PZHK (lub Komisję Ksiąg Stadnych?), a nie przez powołanych do tego przedstawicieli Związku Hodowców Konia Huculskiego. Cóz, dobrze, że jakiekolwiek regulaminy się wreszcie ukazały, co nie oznacza, że nie ma pilnej potrzeby ich skorygowania, ani tego, że w pracach tych nie uczestniczyli członkowie ZHKH. Rozpoczęła się zatem, tak długo oczekiwana selekcja koni huculskich.

Przypomnę, że "próba dzielności" obejmuje wszystkie konie rasy huculskiej w wieku od 3 - 6 lat (klacze), lub od 3 - 5 lat (ogiery), które ubiegają się o wpis do Ksiąg Stadnych. Nie wiadomo, niestety, co począć z końmi starszymi, które takiej próby nie zaliczyły, ba, które niekiedy nie były w ogóle użytkowane w siodle bądź w zaprzęgach. Próba składa się z 2 zasadniczych elementów:

  1. oceny koni na płycie, gdzie dokonuje się oceny typu konia, poprawności jego budowy i chodów oraz, dodatkowo przygotowania do pokazu i pielęgnacji.
  2. próby dzielności, która może być dokonana w siodle (ścieżka huculska), lub  w zaprzęgu. W roku bieżącym wszystkie dotychczasowe próby dzielności rozegrano w użytkowaniu wierzchem.

ad 1.  Ocena koni na płycie, przeprowadzana w ramach próby dzielności, nie ma w zasadzie związku z oceną dokonywaną w ramach bonitowania koni, dokonywaną przez uprawnionych pracowników PZHK, mimo, iż ma wiele wspólnych elementów. W obydwóch ocenach dokonuje się punktacji za typ konia, chody oraz pielęgnację. Ocena bonitacyjna posiada jednak bardziej szczegółową punktację za pokrój (oddzielnie głowa i szyja, tułów, nogi przednie, nogi tylne i kopyta). Ponieważ niekiedy "próba dzielności" odbywa się wcześniej, niż bonitacja koni przed wydaniem im licencji, rodzi sie pytanie, czy nie można zunifikowac tych ocen, lub przynajmniej określić, jaka jest dolna granica punktów, aby koń mógł próbę zaliczyć. Logicznie porównując, jeśli podczas bonitacji (w skali 100-punktowe) minimalna liczba punktów dla ogiera powinna wynosić 78, a dla klaczy 74, to w ocenie płytowej te wartości powinny wynosić odpowiednio 39 pkt dla ogierów i 37 pkt dla klaczy. Nadmienię tylko, że w roku bieżącym, na II Międzynarodowym Championacie w Klikowej, pojawił się trzeci już sposób oceny koni, istotnie różny od wymienionych poprzednio (max. ocena 70 pkt.). Niezależnie od tego, którą metodą będziemy dokonywać oceny koni na płycie, muszą być jasno określone kryteria oceny. Dotyczą one zarówno typu (lub typów), zasad budowy poszczególnych elementów ciała konia, tego, co rozumiemy pod pojęciem "chody" oraz tego, co oceniamy pod określeniem "wygląd ogólny i pielęgnacja". Brak takich zasad spowodował kilka skandali w ocenach koni zarówno w pokazach krajowych, jak również, niestety, w czasie międzynarodowej konfrontacji. Nierzadko różnice w ocenach koni wynosiły 4 - 5 punktów na przestrzeni 1 - 2 miesięcy, a surowość ocen dokonywanych na Międzynarodowym Championacie zdumiała wszystkich. Stosując bowiem przytoczone powyżej, proporcjonalne porównanie ocen polskiej bonitacji (100 punktowej) do ocen z Championatu (70 punktowej), 3/4 koni wystawionych w tym pokazie nie mogło by być nawet wpisanych do Ksiąg Stadnych! Czas zatem najwyższy, by ponownie powtórzyć postulat sprecyzowania zasad wyceny koni, jak i przeprowadzeniea szkoleń dla kandydatów na sędziów. Wydaje się, że adresatem tych postulatów powinien być Polski Związek Hodowców Koni oraz podległa mu Konisja Ksią Stadnych, lecz wnioskować powinien nasz Zarząd, po dokonaniu analizy prób dzielności i tegorocznych Championatów.

Wbrew temu, co przekazuje nazwa konkursu "próba dzielności koni", coraz częściej o miejscach w tym rankingu będzie decydował właśnie pokaz koni na płycie. Dążnośc do przyznawania nienaturalnie wysokich ocen w tych pokazach niweluje niemal zupełnie dokonania koni w faktycznej próbie dzielności, jaką miała stanowić "ścieżka huculska", lub próba zaprzęgowa. Powtarzające się coraz częściej oceny koni w granicach 44 - 46 pkt, to przecież w przeliczeniu na skalę bonitacyjną 88 - 92 pkt! Takich idealnych koni naprawdę jeszcze nie posiadamy. Nie dajmy się zwariować, bo na arenach międzynarodowych będą nas oczekiwały same rozczarowania. Ta sama skala ocen na płycie koni młodych, ubiegających się o wpis do Ksiąg Stadnych dotyczy koni ocenianych w ramach Ogólnopolskiego Championatu. Powiem zatem, że na liście rankingowej, podanej na stronie PZHK, jeden z najlepszych użytkowo koni tego sezonu (wałach "Narcyz") zajmuje dopiero 25 miejsce mimo, iż zaliczył bezbłędnie próbę dzielności na "ścieżce huculskiej". Inny koń, który również bezbłędnie zaliczył tę próbę, o "mały włos" nie zakwalifikowałby się do Ogólnopolskiego Championatu Użytkowego, bowiem zajął dopiero 35 miejsce, a kwalifikowało się tylko 40 koni.

ad 2.  Próba dzielności wierzchem jest rozgrywana w postaci "ścieżki huculskiej" na dystansie od 1500 - 2000 m z 16 przeszkodami terenowymi, lub sztucznie zbudowanymi. Regulaminy wyszczególniaja 12 przeszkód obowiązkowych, pozostałe można wybrać z zestawu 10 propozycji. Wśród 12 przeszkód obowiązkowych jest tylko 1 skok przez przeszkodę (stacjonata - 50 cm) dwie przeszkody (ciasny i niski przejazd) stanowia w zasadzie próbę dzielności dla jeźdźca, a nie dla konia, a dwie przeszkody, które powinny być sprawdzianem dzielności konia górskiego (stromy zjazd i stromy podjazd) zostały sprowadzone do banalnych spacerów. Określenie bowiem minimalnej długości tych przeszkód na ... 4 metry i kąta nachylenia na 30 stopni jest kiepskim żartem z tych, którzy widzieli nawet pagórkowate tereny. Widziałem protokoły sędziowskie z takich zawodów, gdzie obydwie te przeszkody zostały ocenione na 3 pkt w skali trudności obejmującej od 2 do 8 pkt!

Analizują protokoły sędziowskie z większości rozegranych zawodów p.n. "ścieżka huculska" (zarówno w klasie "próba dzielności", jak i w ramach Ogólnopolskiego Championatu), najwięcej punktów karnych "zarabiają" jeźdźcy na przeszkodach technicznych, niekiedy bardzo nisko wycenianych w skali trudności (bramka, kładka na podwyższeniu, wąski przejazd, labirynt) oraz z tytułu naruszenia norm czasu, a nie na przszkodach wymagających od konia dzielności i odwagi (rów z wodą, kładka przez rów, strome podjazdy i zjazdy - poważnie traktowane). Jeśli do tego dodać, że wiele punktów karnych przyznano za błędy na wadliwie, lub niezgodnie z regulaminem wykonanych przeszkodach, wyłoni się pełny obraz skali "trudności" tych konkursów. Jako przykłady wadliwie wykonanych przeszkód, powodujących znaczną liczbę błędów oraz straty czasowe wielu zawodników wymienię: "ciasny przejazd" wykonany zgodnie z regulaminem z bali słomianych, który przy wietrznej pogodzie walił sie jeszcze przed wjazdem koni, "bramkę" nie posiadającą odbojnika, którą wiatr otwierał mimo wielokrotnych wysiłków (szczególnie słabszych dziewcząt) oraz "labirynt", który raz jest na stałe przymocowany do podłoża, i staje się banalnie prostą przeszkodą, innym zaś razem żerdzie są położone swobodnie na słupkach, lecz niezgodnie z przepisem, i przeszkoda staje się naprawdę trudna.

Oddzielną uwagę poświęcę normom czasowym obowiązującym w czasie "ścieżki huculskiej". O ile nie budzi moich zastrzeżeń stosowanie punktów karnych za zbyt wolny, w stosunku do czasu zadanego przejazd, o tyle stosowanie kar za zbyt szybkie pokonanie trasy i to dwukrotnie wyższych niż za ślamazarne tempo, zawsze budziło mój sprzeciw. Ten rok pokazał, że w kilku przypadkach doszło do kuriozalnych zdarzeń, gdy konie płynnie, w znakomitym tempie pokonujące przeszkody, lecz zbyt szybko w stosunku do zadanego czasu, kończyły konkurs na odległych pozycjach. Absolutnym "hitem" okazał się konkurs rozegrany w Rudawce Rymanowskiej, gdzie klacz "Proxima-O", oceniona na płycie na 41,33 pkt, pokonała trasę przejazdu bezbłędnie, w absolutnie najlepszym czasie i ... zajęła ostatnie miejsce wśród 19 sklasyfikowanych koni! Oczywiście, nie zaliczyła przy tym "próby dzielności". Również takie przypadki zaliczam do grupy skandali. Spotkałem się dotychczas z dwiema różnymi wersjami uzasadnienia absurdalnie, moim zdaniem, wysokich kar za zbyt szybkie pokonanie trasy przejazdu (przypomnę, że kara ta wynosi 0,5 pkt za 1 sekundę). Jedna z nich powiada, że ograniczenie czasu przejazdu podnosi skalę trudności konkursu, bowiem zawodnik musi zwracać uwagę nie tylko na prawidłowe pokonanie przeszkody, lecz także na zmieszczenie się w limicie czasu. Druga wersja podnosi z kolei dobro konia, który nie powinien być zbytnio "gnany" podczas próby dzielności. I jedna i druga argumentacja nie odpowiada prawdzie i jest pełna hipokryzji. W "ścieżce huculskiej" wszystkie odcinki pomiędzy przeszkodami sa pokonywane galopem. Wyjątek stanowi zapis regulaminu, mówiący o tym że odcinki trasy pomiędzy trzema ostatnimi przeszkodami zawodnik pokonuje kłusem oraz te konkursy, które rozgrywane są w trudnych warunkach terenowych, gdzie galopowanie jest poprostu niemożliwe. Obserwując wiele konkursów, w których rozgrywano "ścieżki huculskie", utwierdziłem się w przekonaniu, że ten zapis regulaminowy ma zły wpływ na płynność i dynamikę przejazdu, całkowicie pomija predyspozycje pewnych koni do szybszego biegu, a nade wszystko nie wpływa na "dobrostan" koni. Otóż największe cięgi, zmuszające konie do szybkich galopów otrzymują te zwierzęta, które nie potrafią płynnie i zdecydowanie pokonywać przeszkód i by nadrobić stracony czas są gnane w kierunku mety. A bywa, że na kłopotliwych przeszkodach zawodnik traci ponad 1 minutę! Zdecydowana większość przeszkód na "ścieżce huculskiej" ma charakter techniczny. Nie wymagają zatem od koni ani szybkości ani specjalnej odwagi. Wymagają natomiast od jeźdźca spokoju i opanowania oraz ... posiadania sprawnego zegarka. Część zawodów zaczyna być wręcz śmieszna i niezrozumiała dla widzów oglądających konie i jeźdźców czyniących na ostatnich metrach trasy rozpaczliwe próby, ... by jechać jak najwolniej. Cierpi na tym widowiskowość konkursów oraz naruszana jest jedna z podstawowych zasad selekcji koni, by wygrywały najdzielniejsze, najsilniejsze i najszybsze. Dlatego uważam ten punkt regulaminu za wręcz szkodliwy dla prawidłowej selekcji koni, nie mówiąc już o całkowicie demoralizującym wpływie na zawodników i hodowców.

Z pewną przykrością i niedosytem należy stwierdzić, że mimo ukazania się regulaminów próby zaprzęgowej, nie odbył się ani jeden konkurs dzielności w tej konkurecji. Szkoda, bowiem użytkowanie koni huculskich w zaprzęgach stanowi wielką nadzieję dla tej rasy, konkursy zaprzęgowe są niemiernie widowiskowe i w końcu ... wiele ośrodków hodowlanych poprostu nie posiada warunków terenowych do zorganizowania w miarę normalnej ścieżki huculskiej.

Ostatnie uwagi dotyczą potrzeby  doprecyzowania obowiązków organizatorów imprez i zawodów eliminacyjnych. Nie rozstzygnięto bowiem do dziś, kto ma powoływać (i skąd) sędziów przeszkodowych, kto ma ustalać i wegług jakich reguł regulaminy dodatkowych konkursów (np. ścieżki huculskiej sportowej, która na każdych zawodach oznacza co innego, prób wytrzymałościowych itp), jaki jest tryb odwołań od decyzji Jurorów, a nawet, jaki powinien być obyczaj w zakresie nagradzania i wyróżniania zwycięzców. W tych sprawach nie może być dotychczasowej dowolności.

Kończąc, składam serdeczne gratulacje tym hodowcom i właścicielom koni, które uzyskały pozytywny wynik w "próbie dzielności", jak również zawodnikom, którzy przygotowywali konie do prób i mimo powyżej wymienionych kłopotów, zaliczyli je z wynikiem pozytywnym

                                                             Marian Mikołajewicz