Co dalej z hodowlą koni huculskich ?

Ostatnie miesiące ubiegłego roku przyniosły sporo wydarzeń, które stały się podstawą krytycznych ocen pracy Związku oraz Komisji Księgi Stadnej Koni Rasy Huculskiej. Wiele osób zastanawia sie dziś, czy cały ten "szum" był potrzebny, a spotkałem się nawet niedawno z opinią, że "... to wstyd pisać o wewnętrznych sprawach Związku na łamach ogólnopolskiego pisma .." (Koń Polski nr 12/2007)( przyp. a.). Ktoś zauważył, że początek serii krytycznych artykułów i nie zawsze grzecznej wymiany poglądów miał miejsce tuż po Międzynarodowym Championacie Koni Huculskich w Klikowej (sierpień 2007). Być może, lecz znacznie wcześniej zwracano w środowisku hodowców uwagę na istotne niedoskonałości w ocenie koni, w regulaminach wystaw, championatów i prób dzielności koni huculskich. Najczęściej te uwagi traktowano w myśl zasady ... "pisz na Berdyczów", mimo, iż od maja ub. roku Związek posiada własny Portal internetowy, w którym można było (i próbowano) dokonać właściwej wymiany poglądów. Właściwej, to znaczy z odpowiednią reakcją tych władz Związku i Komisji Księgi Stadnej, które były odpowiedzialne za krytykowany stan rzeczy. Respondentów, piszących krytyczne artykuły na łamach "Konia Polskiego" o wydarzeniach z ostatnich miesięcy 2007 roku, rozsierdziła głównie arogancja tych, którzy wybrani do stanowienia i przestrzegania przepisów regulujących polską hodowlą koni huculskich, sami zaczęli te przepisy drastycznie łamać, niekiedy bez żadnej przyczyny. Przypomnę w tym miejscu, że przyjęty przez Ministra Rolnictwa "Program Hodowli Koni Huculskich" (styczeń 2007 r), wraz z późniejszymi zmianami wprowadzającymi kolejne restrykcje, zawiera szereg precyzyjnie określonych warunków, jakim powinny odpowiadać konie rasy huculskiej, dopuszczone do dalszej hodowli. Warunki te określiła Komisja Księgi Stadnej (bez konsultacji z hodowcami). Można było w nich podać inne wymiary biometryczne, inne wzorce umaszczeń koni, inny wiek ich uznawania. Ale wszystkich trzeba przestrzegać, bez względu na to, jakie się wpisało! Nie może być tak, że prawo będzie obowiązywało tylko pewną grupę osób, a innych nie. Bo stanie się ... bezprawiem. 

Pisząc powyżej, że niektóre odstępstwa od warunków określonych w Programie nie miały żadnej racjonalnej przyczyny, miałem na myśli wymóg, by ocena koni (w tym ogierów) była przeprowadzana po ukończeniu przez nie wieku 30 miesięcy. Jaki racjonalny cel przyświecał Komisji, że dokonywała oceny ogierów w wieku poniżej tej granicy? I nie ma tu znaczenia, czy taki przypadek miał miejsce raz, czy wiele razy. Miał miejsce, a nie musiał. I nie był w żaden sposób związany ani z "postępem hodowlanym", ani z żadnym wyższym celem, poza zwykłym przekonaniem, że Komisji i tak wszystkow wolno. Nie spierał bym się z Komisją, ani z jej obrońcami, gdyby odstępstwo od wyznaczonych w programie reguł dotyczyło 1 - 2 koni, gdyby odnosiło się do wybitnego osobnika, lub przedstawiciela ginącego rodu. Ale jeśli dotyczy niemal 50 % ocenianej stawki koni, jeśli obejmuje niemal wszystkie parametry oceny (i wzrost i obwód klatki piersiowej i wiek oceny konia i umaszczenie, a nawet ocenę za typ), to już nie jest łaskawe pochylenie się Komisji  nad szczególnym przypadkiem, tylko pełne lekceważenie przepisu, a przy tym wszystkich hodowców. Taki rodzaj "uznaniowości" może spowodować żądanie kolejnych hodowców, by ich niepoprawnie zbudowane, zbyt niskie, lub zbyt wysokie konie zostały uznane, ... poniewaz zaistniał już podobny precedens. Pisanie zaś w odpowiedzi na krytyczne artykuły, że takie działania są wyrazem dbałości o postęp hodowlany i kwalifikowanie do dalszej hodowli wybitnych koni ... zakrawa w tym miejscu na kpinę. Czy nie odstrasza Komisji od podejmowania takich decyzji fakt, że ponad 40 % wpisanych aktualnie do Ksiąg Stadnych ogierów nie odpowiada wymaganym wzorcom? Ta liczba jest tym bardziej groźna, że znaczna liczba koni huculskich pozostaje w warunkach bardzo odległych od przynależnych "hodowli zachowawczej". Rozpieszczony zbyt luksusowymi warunkami odchowu ogier ma pewne prawo przekroczyć wzorzec wzrostu (co na ogół jest przez Komisję tępione), lecz jakie jest uzasadnienie w uznawaniu zbyt niskich ogierów oraz takich które mają zbyt wąską, zbyt słabo wykształconą klatkę piersiową? Czy to też wyraz troski o postęp hodowlany?

Zdumiony i zmartwiony byłem czytając odpowiedź Pana Przewodniczącego KKS, w której podano jako sukces, że konie huculskie są aktualnie hodowane w "zróżnicowanych  warunkach środowiskowych i żywieniowych.." na terenie całego kraju. Cóż, Słowacy, niepomni nauki z początku XX wieku, gdy likwidowano Stadninę Koni Huculskich w Tapolcankach (1936 r) ".. z uwagi na szybkie wyradzanie się koni.." (W. Pruski "Hodowla Koni t. II) wznowili tam po wojnie hodowlę i zaprezentowali na Międzynarodowym Championacie Koni Huculskich w Klikowej stawkę swych koni w typie ... zimnokrwistym. Znane (i prawdziwe) są także uwagi dr M. Jackowskiego, odnoszące się do poziomu hodowli koni huculskich w naszej "sztandarowej" stadninie, w Gładyszowie, że znacznie lepsze konie hodowano tam w czasach, gdy musiały ciężko pracować a karmione były często .. zepsutym sianem (czego nie polecam), niż w chwili obecnej. Cóż można powiedzieć więcej ?

Lecz tytułowe zapytanie jest inne. Co dalej z hodowlą koni huculskich? Jak rzeczywiście ma wyglądać selekcja w obrębie tej rasy, która została uznana za swoistą rezerwę genów, niosących z sobą niezwykłą zdrowotność, odporność na trudne warunki środowiskowe, wytrzymałość na wielkie obciążenia pracą, przy jednoczesnym zachowaniu standardu typu konia i jego charakterystycznego wyglądu (w tym z rozmaitością umaszczenia). Pytanie jest tym bardziej zasadne, że dzisiejsza wysoka opinia o jakości polskich koni huculskich, wywodzi się jeszcze od ocen materiału rodzicielskiego, zakupywanego najczęściej w Bieszczadach, Gładyszowie i Odrzechowej. Lecz konie te wywędrowały na niż, najczęściej do stajennych warunków chowu. Wymagania stawiane tym koniom podczas "prób dzielności" mają się zupełnie nijak do ich potencjału oraz do wzorców z przeszłości. Pytanie ma także inny wymiar. Otóż część hodowców pragnie prezentować konie huculskie na zawodach sportowych i sprawdzianach dzielności, gdzie będą one konkurowały z innymi rasami koni małych. I oczekują, że szanse koni huculskich będą wyrównane, m. innymi przez podniesienie wzorca wysokości do obowiązującego w klasie kuców (148 cm). Wpisywanie koni o takim wzroście i nienagannym rodowodzie do Księgi Kuców, gdzie czyni się "śmietnik" złożony z różnych ras, nie jest najbardziej fortunnym pomysłem. Jest więc znacznie więcej zapytań i problemów odnoszących się do hodowli tej rasy koni, aniżeli przysłowiowe niemal dylematy z ich umaszczeniem, odmianami, terminami zaźrebień itp. Czas najwyższy, aby hodowcom udzielić również głosu i zapytać o ich opinie w tak fundamentalnych sprawach. Tym bardziej, że zbliża się termin kolejnego Walnego Zebrania Członków Związku Hodowców Konia Huculskiego (marzec b.r.), które powinno określić wzajemne relacje Związku, jego władz, Komisji Księgi Stadnej oraz ... samych hodowców. Odnoszę przykre wrażenie, że jednak czas, jaki upłynął od ostatniego Walnego Zebrania, gdzie sygnalizowano te problemy, został zmarnowany.